Jak daleko sięgam pamięcią, zawsze dzień Wigilii był bardzo specjalny. Pamiętam niezgodę w rodzinie, która była przełamywana tego wieczoru. Pamiętam też bojowy, ideologiczny komunizm, który tego wieczoru odpuszczał, dając Polakom trochę wytchnienia od „walki o nowego człowieka”. Święta Bożego Narodzenia, ale może szczególnie ten przedświąteczny wieczór, utrwaliły się w mojej pamięci jako czas paradoksalnego łagodzenia napięć.